Reklama

Po porannej kawie. Weźcie przykład ze związkowców

30/07/2020 16:03

W ostatni wtorek do Katowic przybył wicepremier Jacek Sasin, który na spotkaniu z zarządem Polskiej Grupy Górniczej (PGG) oraz przedstawicielami związków zawodowych miał przedstawić przygotowany w zaciszu warszawskich gabinetów plan restrukturyzacji kopalń należących do PGG. Wszak wiadomo, z górnictwem dzieje się coraz gorzej.

Choć nawet nie doszło do odczytania pomysłów Sasina na górnictwo, to z przecieków wiadomo, że tzw. plan restrukturyzacji sprowadza się na likwidacji kopalni Wujek, Bielszowice, Pokój i Halemba oraz obniżeniu wynagrodzeń górnikom o 30 procent czy likwidacji górnictwa węgla do 2036 roku. Pomysł ten górnicy uznali za absurdalny.

Zarząd PGG straszył ich, że brak zgody na restrukturyzację wg ich koncepcji, doprowadzi do upadłości kopalń oraz samej spółki - bez działań ochronnych dla górników.

- Pomysły o upadłości kopalń to powód do czwartego i piątego powstania śląskiego – skwitował te groźby Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności górniczej.

Reklama

Na drugi dzień uważnie wsłuchałam się w wypowiedź byłego wicepremiera w rządzie Jerzego Buzka – Janusza Steinhoffa, który tworzył i uczestniczył w największej fali restrukturyzacji polskiego górnictwa w latach 1998 – 2001, kiedy to drastycznie zmniejszono zatrudnienie w kopalniach o ponad 100 tys. pracowników, zakończono wydobycie w 13 kopalniach oraz 10 zlikwidowano częściowo. Trudno nie uznać, że ma duże doświadczenie w zakresie restrukturyzacji kopalń. Jego ocena obecnej koncepcji sprowadza się do tego, że urzędująca władza traktuje górników w sposób przedmiotowy. Kiedy potrzebuje ich głosów, do nich się mizdrzy, a po wyborach traktuje ich jako niewygodny balast.

Na wtorkowym spotkaniu determinowani związkowcy przeciwstawili się głupocie i panoszącemu się chciejstwu obecnej władzy. Ich argumenty na tyle ostudziły Sasina i jego rządową ekipę do swoich pomysłów, że ten zrezygnował z położenia na stół przygotowanego programu. - Nie zaprezentowaliśmy założeń programu, bo szkoda było na to czasu, skoro na jego rozwiązania nie było zgody – usłyszeli dziennikarze od prezesa PGG tuż po zakończonym spotkaniu. Sam Sasin, wycofując się z pomysłu, zaprzeczył, jakoby przyjechał firmować likwidacyjne pomysły dla kopalń, a zwłaszcza zdementował informację o likwidacji polskiego górnictwa do 2036 roku. Mówił, że bez górników nie może być żadnych decyzji, że się o nich troszczy i zgłaszał gotowość do pomocy. Mam nadzieję, że nikt tego nie kupił.

Reklama

Przy okazji spotkania, związkowcy na pniu wywalczyli też środki na wynagrodzenia dla kopalń co najmniej do końca roku, a groźba ich braku wisiała nad górnikami już od września. Ostatecznie program naprawczy powstanie do końca września. Konstruować go będzie zespół składający się z przedstawicieli PGG, rządu i związkowców.

Ten przykład związkowej determinacji polecam wszystkim, a szczególnie mysłowickim radnym, którzy, póki co wykazują nazbyt dużo pobłażliwości wobec indolencji mysłowickiego magistratu. Wszak brak radykalnych działań w sprawie przygotowania, a następnie wdrożenia programu naprawczego dla miasta, może nie skończy się czwartym powstaniem śląskim, jak to ujął Kolorz, ale może doprowadzić do upadłości miasta. Dziwne głosowanie radnych w Komisji Rewizyjnej w sprawie opinii dotyczącej absolutorium dla prezydenta za 2019 r. pewnie zmartwi tych, którym leży na sercu los miasta. Wynik 4 za udzieleniem absolutorium Wójtowiczowi i 2 głosy wstrzymujące się daje dużo do myślenia.

Reklama

A przecież wystarczy wziąć przykład ze związkowców, którzy potrafili przywołać do porządku nawet władze państwowe. Nasi radni mają dużo łatwiej - do porządku powinni wreszcie przywołać władze magistrackie. Co daję pod rozwagę.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości