Chodzi mi w tym przypadku oczywiście o Mysłowice, no a bardziej o „Nasze Mysłowice” - taką bezpłatną gazetę, która dzielnie i namacalnie służy naszemu prezydentowi za nasze pieniądze z podatków. Prezesem wydawnictwa, sekretarzem redakcji oraz głównym autorem jest Jerzy Filar. W ostatnim numerze gazety tenże autor w artykule dezawuującym przewodniczącego Rady Miasta Mysłowice Tomasza Papaja, użył takiego oto sformułowania: „Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się”, co w normalnym języku oznacza, że oparł się na plotkach. No i nieźle naplotkował, przypisując Papajowi rolę intryganta, który usiłuje usunąć obecnego prezydenta przed końcem kadencji.
Nie będę tu jednak pisała o plotkach, bo nimi zajmujemy się w dziale „plotki”. Przypomnę jednak parę faktów. Obecny prezydent obiecał jeszcze podczas kampanii wyborczej, że zdegradowane finanse miasta szybko uzdrowi, wprowadzając w życie swój plan naprawczy. Dał sobie na to 100 dni, które – jak wynika z prostych rachunków – minęły półtora roku temu. Przez te prawie dwa lata prezydent jakoś się prześlizgał, ale ten rok będzie raczej przełomowy. Nie doczekaliśmy się bowiem żadnej reformy i brakuje ok. 52 mln zł do zamknięcia budżetu, aby miasto normalnie funkcjonowało. Nikt nie musi zatem spiskować przeciwko prezydentowi, bo jest to ogólnie dostępna wiedza, że nie radzi sobie z finansami, a każdy rok rządzenia, to kolejny krok do bankructwa miasta. Trudno się zatem dziwić, że większość zorientowanych w sprawie ludzi, upatruje ratunku w odwołaniu prezydenta przed końcem kadencji, więc skończmy bajki o intrygach czy spiskach.
Każdy nieradzący sobie z miastem prezydent zawsze wzywa na pomoc media, które będą w jego pełnej dyspozycji. W nich upatruje ratunku na utrzymanie stołka, ale o dziwo dzieje się na odwrót. Przykładem niech będzie Grzegorz Osyra, który korzystał z usług wspomnianego na wstępie Jerzego Filara oraz prezydent Siemianowic Dawid Kostempski. Obydwaj ostatecznie polegli, ocierając się o więzienne mury – w przypadku Osyry.
Dlaczego tak się akurat dzieje? Dużo by pisać, ale sam mechanizm jest prosty. Prezydent, wyrzucając pieniądze na dyspozycyjne media, pogarsza stan finansów miasta. Wczytując się zaś w płatne peany na swoją cześć, traci ostrość widzenia i może popadać w samouwielbienie, co odrywa go od rzeczywistych potrzeb mieszkańców. No i na koniec, ma błędne przekonanie, że jego adwersarze upadną pod ciężarem kalumnii rzucanych na nich w gazecie.
Przypominam, że Wójtowicz jest trzecim prezydentem obsługiwanym medialnie przez Jerzego Filara. Potencjalnym kandydatom na jego stanowisko radzę zatem już się szykować. Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska