Okazało się jednak, że większość radnych opozycji zachowała się niczym potulne trusie i w pokornym milczeniu, wobec krytykowanego wcześniej władcy, oddała mu stosowny hołd, głosując za udzieleniem mu absolutorium i wotum zaufania. Piszę większość radnych, bo jednak nie wszyscy. I tak jeden rycerz, którego ostatecznie z całym ugrupowaniem zagoniono w kozi róg, obnażył poważne mankamenty wykonanego budżetu za rok 2019 oraz raportu o stanie miasta. Za absolutorium i wotum zaufania nie zagłosował również milczący Stańczyk z ugrupowania z MPS. Tak naprawdę triumf prezydentowi zapewnił klub radnych KO, którego suflerem jest poseł Wojciech Król - ponoć największy przeciwnik Dariusza Wójtowicza. Król, będąc posłem, ustawowo sprawuje podobno potężną władzę i zawsze głosił idee pracy na rzecz miasta i jego mieszkańców. Wziął jednak uszy po sobie i łamiąc większości radnym KO moralne kręgosłupy, zaklepał Wójtowiczowi rządy do końca tej kadencji, a może i dłużej. Dlaczego to zrobił? Co z tego będzie miał? Co się teraz będzie działo? Nie wiem. Mogę się jedynie domyślać, co i Wam - mieszkańcom daję pod rozwagę. Grażyna Haska