Jakie szanse ma Szpital nr 2 w Mysłowicach, by wyjść z zadłużenia i poprawić swoją kondycję finansową? O efektach wprowadzenia programu naprawczego podczas posiedzenia komisji zdrowia Rady Miasta Mysłowice mówił dyrektor szpitala Grzegorz Nowak.
Środowe posiedzenie Komisji polityki społecznej i zdrowia w większości była poświęcona sytuacji Szpitala nr 2 i szans na jego naprawę, w związku z wprowadzeniem programu naprawczego. Program naprawczy zatwierdzony w 2024 roku zakłada działania na lata 2025-2026. Pierwsze efekty jego wprowadzenia przekazał radnym dyrektor Grzegorz Nowak.
Poczynione zabiegi naprawcze, w znacznej części polegające na oszczędnościach w zakresie zakupu usług zewnętrznych czy zoptymalizowania gospodarki lekami i personelem, niewiele dały, mimo sporego wysiłki szpitalnych władz.
Bieżący rok szpital kolejny raz zamknie stratą. Według planów finansowych lecznicy, to co najmniej poziom 7-8 mln złotych. Radykalne powiększenie strat w stosunku do ubiegłych lat szpital odnotował już w 2024 roku. Strata wyniosła ponad 10 mln złotych, z czego gmina była zobowiązana do pokrycia kwoty ponad 8 milionów.
Zdaniem dyrektora Grzegorza Nowaka, działania naprawcze po stronie szpitala już zostały wyczerpane. Szansy na poprawę należy upatrywać we współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia i gminą. Jednak pomoc z obu źródeł jest niezmiernie trudna do wyegzekwowania.

Miasto od lat nie pokrywa szpitalowi strat w terminie. Zwłoka w uregulowaniu długu za lata 2023 i 2024 wynosi 9 345 310,3 zł. To jednak nie wszystko. Mimo podjętej uchwały podczas ostatniej sesji o pokryciu strat szpitala za 2022 rok w wysokości 1 674528,50 zł, do szpitalnej kasy wpłynęło zaledwie 700 000 złotych.
Uregulowanie przez gminę pełnego długu wobec szpitala dałoby szansę lecznicy na spłatę zaległych zobowiązań kontrahentom szpitala i pozbycie się komorników na szpitalnych kontach. To też szansa na pozbycie się odsetek, które jako koszty finansowe powiększają stratę i wyciągają pieniądze ze szpitalnej kasy.
Podstawowym powodem rosnących strat są dwie zasadnicze przyczyny. Po stronie kosztowej, to obowiązkowe podwyżki pałac dla personelu medycznego, wynikające z rządowych decyzji, oraz problemy z NFZ w zakresie kontraktowania usług leczniczych.
Najważniejszym problemem jest niewystarczająca wartość kontraktów zawartych z NFZ w stosunku do potrzeb mieszkańców w zakresie świadczonych usług leczniczych. Tymczasem decyzje o ich ostatecznej wysokości należą do NFZ.
Skutkiem zaś tego są nadwykonania ponad zawarty kontrakt, za które NFZ z reguły nie płaci, albo przyznaje zapłatę na poziomie 30-40 procent wartości wykonanych usług. Straty szpitala z tego tytułu wynoszą od 6-8 milionów złotych rocznie. Uznanie nadwykonań dałoby szpitalowi co najmniej milion złotych nadwyżki po pokryciu kosztów ich wykonania – wyjaśniał dyrektor lecznicy.
Kolejnym problemem jest spadająca jednostkowa cena usług, jaką kontraktuje NFZ w stosunku do galopujących kosztów ich wykonywania. Konsekwencją są poniesione straty na oddziałach okulistyki i ortopediij, które to do niedawna przynosiły szpitalowi dochody i pomagały niwelować straty na pozostałych oddziałach.
Niepowtarzalną szansą dla szpitala jest otwarcie Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego. Planowany kontrakt na 35 szpitalnych łóżek na oddziale ZOL-u ma szansę dać szpitalowi nadwyżkę, nie tylko licząc planowany kontrakt z NFZ. Szpital liczy też na wykorzystanie łóżek w leczeniu komercyjnym.
Budowa ZOL-u już się rozpoczęła. To niewątpliwy sukces dyrektora Grzegorza Nowaka. To jego pomysł i wzorowo przygotowany projekt finansowany w przeważającej części przez środki z KPO; nie tylko uplasował się w czołówce ubiegających się o dofinansowanie niemal 400 szpitali, ale uzyskał dofinansowanie w wysokości ponad 19 mln złotych.
By pomysł się udał, miasto musi znaleźć środki na dopłatę do inwestycji w wysokości co najmniej 4 mln złotych. Budowa musi zostać zakończona w terminie, co – jak usłyszeliśmy podczas komisji – gwarantuje firma wykonawcza także wybrana przez dyrektora szpitala.
Budowa i otwarcie ZOL-u wymaga jednak wysokiego zaangażowania. Każdy bowiem warunek zawartej umowy musi zostać dochowany z całą starannością. Jednak tu także dużą rolę odgrywa NFZ. Realizacja kontraktów na usługi ZOL także musi zakończyć się w określonym terminie.
Liczę, że kontrakty z NFZ dla ZOL-u będą miały charakter priorytetowy. Wszak to unijne środki, które Polska otrzymała z KPO, a zatem i NFZ powinien zostać zobowiązany przez ministra zdrowia, by takie kontrakty zawierać terminowo i na pełną pulę – powiedział podczas komisji Grzegorz Nowak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze