https://www.youtube.com/watch?v=fLyZIw93N8o&feature=youtu.be&fbclid=IwAR0dMlop0QNcoefOhTXx4LiTQJfvk0y770Sb9-imo6QSbtp0xMVA1FudIZ4
O porzuconych w lesie odpadach mysłowicka policja została poinformowana około godz. 10.20. Przy ul. Gagarina, około 100 metrów od głównej drogi ktoś wyrzucił zwierzęce resztki – obcięte baranie i krowie łby, nogi, skóry, wnętrzności. Część odpadów jest rzucona luzem, część w niebieskich workach.









Na miejsce pojechali policjanci z referatu do walki z przestępczością gospodarczą. O szokującym znalezisku powiadomiony został właściciel terenu – Lasy Państwowe. Jak informuje st. sierż. Damian Sokołowski, oficer prasowy KMP Mysłowice, właściciel zobowiązał się, że dzisiaj uprzątnie odpady i przekaże do utylizacji.
Sprawę wyjaśniają mysłowiccy policjanci, którzy prowadzą czynności pod kątem prowadzenia działalności gospodarczej zagrażającej środowisku.
To kolejna tego typu sprawa na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach w ostatnim czasie. 18 kwietnia w pobliżu autostrady A4 na terenie Nadleśnictwa Opole porzucono 63 głowy i skóry owiec i baranów. - Wówczas szacowano, że ubój nastąpił kilka godzin wcześniej. W wypadku porzucenia padliny w Mysłowicach, leśnicy szacują, że do uboju doszło 2-3 dni wcześniej. Świadczy o tym nie tylko zapach. Tak jak na Opolszczyźnie, sprawcy usunęli kolczyki identyfikacyjne. Nie wiadomo czy zwierzęta pochodzą z przestępstwa, być może odpowiedź na to pytanie da policyjne dochodzenie - informuje Sławomir Cichy, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach.
Jako właściciel terenu, po zakończeniu pracy przez śledczych, Lasy Państwowe są zobowiązane do utylizacji porzuconych pozostałości po uboju. Rynkowy koszt to ok. 5 zł za kilogram. Po ustaleniu sprawców Nadleśnictwo wystąpi o zwrot kosztów. Za zaśmiecanie lasu grozi kara do 500 zł mandatu. Jeśli natomiast sprawa skończy się w sądzie, sprawca może liczyć się z grzywną do 5 tysięcy złotych, a nawet pozbawieniem wolności.