Rys ogólny
Widok z Mostu NiepodległościW sumie w górę rzeki licząc od Mostu Niepodległości przeszedłem około 500 metrów. Z góry widać, że ciecz w rzece jest ciemna z zielonymi smugami. To trawy z rodzaju mietlica. Kiedy dotarłem na prawy brzeg, postanowiłem pójść w górę. Na moście znajdują się swoiste malowidła nabetonowe. Cóż, jaka epoka, tacy artyści. Ostatecznie dzisiejsze czasy to druga epoka kamienna. Zatem w tym przypadku ani to Altamira, ani to Faras.
Farfocle na drzewach A teraz pora na ocenę cieczy. Zdaje się być przeźroczysta. Blisko brzegu nawet można dostrzec dno, ale generalnie jest to coś bardzo nieprzyjemnego w bliskim obcowaniu. Jednakże i w tych warunkach można oczekiwać ciekawych efektów plastycznych. Zerkając na zawartość koryta nader często zauważymy zielonkawe przebłyski. To odbicia bujnej roślinności. Na zwisających nad cieczą gałęziach wiszą liczne farfocle. To samo zobaczymy na lewym, czyli jak to się tutaj powiada ruskim brzegu. To swoisty podpis: Przemsza - tu byłam. Tak samo jest przed jak i powyżej największego w tym rejonie prawobrzeżnego dopływu Czarnej Przemszy. W wielu miejscach prawego brzegu mijałem spore połacie czarnego mułu. Zapewne osadzał się tutaj po większych wezbraniach. Bardzo by nas to cieszyło, gdyby Przemsza była Nilem, a my Egipcjanami. Poza tym po rzece pływały kaczki krzyżówki, ale tym razem nie chciały pozować.
Taki sobie dopływ
Kolektor Spora ilość płynu w tej rzece to Soła oraz Wisła przepuszczone uprzednio przez toalety Mysłowic. Uczenie nazywa się to przerzutem pomiędzy zlewniami. W dalszym ciągu, gdzieś tak w odległości nieco ponad 250 metrów od mostu, znajdziemy charakterystyczny wylot kolektora ścieków. Był on całkowicie zatopiony, ale ciecz w obrębie obetonowanej zatoczki była ciemniejsza niż w głównym nurcie. Na jego trawersie w głównym nurcie pływające trawy z rodzaju mietlica były znacznie bujniejsze od tych rosnących powyżej. Zatem, możliwe, że coś się z niego sączy, jeśli nie wali szeroką strugą. Wiadomo, pewną część ścieków z tej części miasta trafia już do sosnowieckiej Radochy, aby potem rozcieńczyć naszą nieszczęśniczkę.
Szczypta zielska
Generalnie w nadbrzeżnym drzewostanie dominuje klon jesionolistny. Pojawia się tu jeszcze wierzba biała. Sporadycznie trafia się robinia akacjowa. Minąłem również klon zwyczajny oraz klon polny. Poza tym całość zagęszczają chmiel zwyczajny wraz z jeżyną popielicą. Z roślin zielnych dominuje pokrzywa zwyczajna. Wiadomo, gdzie dużo azotu w podłożu tam ona czuje się najlepiej. Jest jeszcze skrzyp zimowy. Pełny fotoreportaż wkrótce tam, gdzie zawsze.
Piotr Grzegorzek