W okresie wiosennym i letnim mieszkańcy coraz częściej spotykają młode dzikie zwierzęta – koźlęta saren ukryte w wysokiej trawie, na łąkach czy przy drogach, a także młode ptaki przebywające na ziemi lub w krzewach. Widok samotnego zwierzęcia często budzi niepokój i chęć natychmiastowej pomocy. Warto jednak pamiętać, że w większości przypadków takie zwierzęta nie są porzucone i nie wymagają interwencji człowieka.
Młode sarny bardzo często pozostają same nawet przez kilka godzin. Matka celowo oddala się od koźlęcia, aby nie zwracać uwagi drapieżników, jednak regularnie wraca, by je nakarmić i doglądać. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku podlotów ptaków, które opuszczają gniazdo jeszcze przed pełnym opanowaniem umiejętności latania. Rodzice nadal się nimi opiekują, karmiąc je na ziemi lub w pobliskich zaroślach.
Specjaliści apelują, aby nie zabierać takich zwierząt do domu, nie przenosić ich w inne miejsce oraz nie próbować samodzielnie ich dokarmiać. Dotykanie młodych zwierząt również nie jest wskazane – pozostawiony przez człowieka zapach może utrudnić opiekę rodzicielską i dodatkowo narazić zwierzę na stres.
Interwencja człowieka powinna nastąpić wyłącznie wtedy, gdy zwierzę jest wyraźnie ranne, osłabione lub znajduje się w bezpośrednim zagrożeniu, na przykład na jezdni. W takich sytuacjach należy skontaktować się z odpowiednimi służbami – strażą miejską, policją lub specjalistycznym ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt.
Pomoc można uzyskać między innymi w Leśnym Pogotowiu prowadzonym przez Jacka Wąsińskiego pod numerem telefonu 605 100 179.
Najlepszą pomocą dla zdrowego młodego zwierzęcia jest pozostawienie go w naturalnym środowisku, zachowanie spokoju oraz bezpiecznej odległości. Natura w większości przypadków doskonale radzi sobie sama.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze