Reklama

Mateusz Morawiecki przyjedzie na otwarcie hali przy szkole specjalnej w Brzęczkowicach

27/01/2026 09:02

28 stycznia odbędzie się oficjalne otwarcie hali sportowej przy Zespole Szkół Specjalnych w Brzęczkowicach. W uroczystości weźmie udział były premier Mateusz Morawiecki, radni, nauczyciele, uczniowie oraz rodzice. Na liście zaproszonych zabrakło jednak dwóch osób: Moniki Sarneckiej i Olgi Foltyn-Kuśmider – byłych członkiń rady rodziców. To właśnie one odegrały kluczową rolę w doprowadzeniu do realizacji inwestycji.

Ta hala nie powstała „sama”

Realizacja miejskich przedsięwzięć zawsze wymaga decyzji urzędników, podpisów i procedur. To ich codzienna praca, za którą otrzymują wynagrodzenie. Nie każda inwestycja jest jednak efektem wyłącznie ich inicjatywy.

W przypadku hali sportowej przy szkole specjalnej decydująca okazała się presja i determinacja rodziców uczniów. Próby przedstawiania tej inwestycji jako zasługi polityków czy władz miasta rozmijają się z faktami. A fakty są następujące.

 

Hala z programu „Olimpia”

Budowa hali została zgłoszona do rządowego programu Olimpia. Wniosek o dofinansowanie tego zadania o wartości 2 355 000 zł został złożony w maju 2023 roku i otrzymał dofinansowanie w kwocie 1 648 500 zł. Zgodnie z umową jego realizacja miała zakończyć się w połowie grudnia 2024 roku. Niestety, nie udało się.

Reklama

 

Inwestycja wykreślona i bez przetargu

Do końca sierpnia 2024 roku miasto nie ogłosiło nawet przetargu na budowę hali. Co więcej - 19 sierpnia inwestycja została usunięta z planu przetargów publikowanego w Biuletynie Informacji Publicznej.

Decyzja zapadła po tym, jak projektant oszacował realny koszt budowy na ponad 4 mln zł. Oznaczało to konieczność dopłaty ponad 2,3 mln zł, zamiast pierwotnie zakładanych 700 tys. zł.

Prezydent miasta uznał, że budżet nie udźwignie takiego wydatku. W praktyce oznaczało to rezygnację z budowy.

 

Półtora roku straconego czasu

O sprawie najpierw dowiedział się radny Marek Mikuła, a następnie rodzice dzieci z niepełnosprawnościami. Tym bardziej oburzał fakt, że w międzyczasie minister sportu zdecydował o możliwości dodatkowego dofinansowania – nawet do 70 proc. wzrostu kosztów inwestycji.

Reklama

Warunek był jeden: miasto musiało mieć podpisaną umowę z wykonawcą po przetargu. Tego warunku Mysłowice nie spełniły, bo przez ponad rok nie ogłosiły przetargu.

 

Rodzice wkraczają do akcji

Decyzja o skreśleniu inwestycji zmobilizowała rodziców. Podczas sesji Rady Miasta Mysłowice we wrześniu 2024 roku przedstawicielki rady rodziców – Olga Foltyn-Kuśmider i Monika Sarnecka – zażądały cofnięcia tej decyzji. Wskazały konkretne kroki, które miasto musi wykonać: wystąpić do ministerstwa o przedłużenie terminu, ogłosić i przeprowadzić przetarg, podpisać umowę z wykonawcą, zawnioskować o zwiększone dofinansowanie.

Reklama

Rodzice nawiązali bezpośredni, regularny kontakt z ministerstwem, sprawdzając informacje i pilnując działań miasta. Równolegle sprawę monitorował radny Marek Mikuła.

 

Obietnic bez pokrycia nie przyjmujemy

Co ważne, rodzice nie uwierzyli w zapewnienia, że miasto wybuduje halę z własnych środków, jeśli nie uda się przywrócić dofinansowania. Jako źródło finansowania budowy hali prezydent miasta wskazywał m.in. sprzedaż tzw. brzęczkowickiego lasku. Do sprzedaży jednak nie doszło – sprzeciwili się temu mieszkańcy. To tylko utwierdziło rodziców w przekonaniu, że bez nacisku inwestycja znów utknie w martwym punkcie.

Reklama

Budowa hali była obowiązkiem władz i urzędników – opłacanym z podatków mieszkańców. W normalnej sytuacji rodzice powinni być jedynie beneficjentami tej pracy. Tym razem musieli jednak przejąć rolę kontrolerów i strażników terminów. I – jak pokazuje finał sprawy – zrobili to skutecznie.

 

Zrezygnowały z członkostwa w radzie rodziców

Jak dowiedzieliśmy się od Olgi Foltyn-Kuśmider, byłej przewodniczącej rady rodziców, oraz Moniki Sarneckiej, byłej sekretarz rady rodziców w Zespole Szkół Specjalnych, obie panie zrezygnowały z członkostwa w radzie przede wszystkim ze względu na sytuację swoich dzieci w placówce. Obecnie jedna z dziewczynek realizuje naukę w formie zdalnej, a druga w formie nauczania domowego. Jak twierdzą matki, w szkole miało dochodzić do wielu nieprawidłowości, co potwierdzają doraźne kontrole kuratorium przeprowadzone 2 i 10 czerwca. W ich ocenie protokoły pokontrolne nie oddają jednak pełnego kontekstu ani skali problemów, które doprowadziły do obecnej sytuacji. Zdaniem pań, mimo interwencji kuratorium, współpraca z dyrekcją szkoły nadal nie układa się prawidłowo.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/01/2026 10:51
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ciekawy - niezalogowany 2026-01-27 13:51:29

    a może ktoś się wypowie po co on tam przyjeżdza i gdzie będzie wyżerka oraz popijawa i kto będzie regulował faktury----- może pusta kasa miejska ?????????? a może będzie zrzuta tych w garniturkach??????????----przecież ten facio to jest polityczna persona non-grata. zapomniałem jeszcze o pokropku ---czyżby ksiądz dziekan z brzezinki a może to za niska ranga i potrzena biskupka z katowic???????????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jebac pis - niezalogowany 2026-01-27 18:53:43

    po co on tu przyjezdza ma przeciez warszawke to na chuj do myslowic???

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Goska - niezalogowany 2026-01-28 17:20:58

    To chyba żart.Morawiecki?Czyżby prowadził już kampanię wyborczą?Może czek przekazał?????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości