Reklama

Kotów nie obchodzi polityka - chcą tylko przetrwać. Pani Katarzyna walczy o nie każdego dnia

12/10/2025 12:38

Na osiedlu Bończyk w Mysłowicach mieszka kobieta o wielkim sercu. Pani Katarzyna od lat walczy o bezpieczeństwo i zdrowie wolno żyjących kotów. Dla niej opieka nad zwierzętami to coś więcej niż potrzeba serca. To sposób na przetrwanie trudnych chwil, jej osobista terapia. Bywa jednak, że brakuje środków na jedzenie, leki czy zabiegi. Wtedy każda złotówka, każdy worek karmy czy puszka staje się bezcennym wsparciem dla tych mruczących istot.

Liczba kotów, którymi opiekuje się pani Katarzyna, zmienia się — dziś są trzy, jutro może być więcej. Pomaga też innym karmicielom z okolicy. 

- Bo takie było moje założenie, by wspólnie z innymi mieszkańcami dostrzec problem kotów wolno żyjących - wyjaśnia opiekunka kotów.

Pani Kasia nie tylko karmi. Odrobacza, podaje preparaty na pchły, wyłapuje koty, żeby mogły przejść sterylizację. Część zabiegów finansuje miasto lub fundacje, resztę pokrywa z własnych, często symbolicznych oszczędności.

- Mam jeszcze trochę odłożonych pieniędzy, bo nadal nie mogę złapać jednej kotki na sterylizację, jest na tabletkach. I ta kwota, którą mam, właśnie jest rezerwą na takie zabiegi. Kotka, której nie mogę złapać dostaje tabletki antykoncepcyjne. Nadal szukam sposobu na jej złapanie.

Reklama

Pani Katarzyna jest zarejestrowana w Urzędzie Miasta Mysłowice jako społeczny opiekun kotów. Jakie ma z tego tytułu przywileje?

- Pomoc od miasta? Skierowanie na sterylizacje na Wesołą, najlepiej początek roku, szybko się rozchodzą. Karma tylko w okresie zimowym, nie jestem pewna - kilo, czy dwa suchej karmy na jednego kota - wyjaśnia pani Katarzyna.

 

Zwierzęta zasługują na nasz szacunek

- Zajmuję się kotami, bo na to zasługują. Ich temat jest omijany albo w ogóle nie podejmowany. Są ważną częścią miasta. Są moją terapią, choruję na depresję. Nie chcę tego nazywać misją, a ja nie jestem zbawicielem. Po prostu, czuję to, że chcę pomóc - tłumaczy mieszkanka Bończyka.

Reklama

Dla pani Kasi pomaganie nie kończy się na napełnianiu misek. Chce zmieniać myślenie ludzi o zwierzętach, uczyć empatii i szacunku.

- Wiem, że są tysiące ważniejszych spraw, może właśnie dlatego widzę to, co dla innych jest niezauważalne - dodaje.

 

Zrobimy wspólnie kocią rewolucję?

Pani Katarzyna marzy o świecie, w którym wolno żyjące koty nie będą traktowane jak problem, lecz jak część miejskiej wspólnoty. Choć mówi, że „kociej rewolucji” jeszcze nie rozpoczęła, serce rośnie, gdy widzi, że nie jest sama. Pomagają jej mieszkańcy i radni – jedni wpłacają pieniądze, inni przynoszą karmę.

Reklama

- I jedno chcę wyjaśnić, kotów nie obchodzi kto z jakiego jest ugrupowania - podkreśla.

Zbliża się zima, trudny okres dla wolno żyjących kotów. To czas, kiedy ze względu na chłód potrzebują więcej pełnowartościowej karmy, by utrzymać ciepłotę ciała. Oprócz karmy i wpłat na zabiegi sterylizacji, testy na kocie choroby, potrzebne są też preparaty przeciwko pchłom do pomieszczeń i chusteczki antybakteryjne.

Jeżeli chcecie pomóc kotom z Bończyka, skontaktujcie się z naszą redakcją, tel. 668037079, e-mail [email protected] lub bezpośrednio z panią Kasią w mediach społecznościowych.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/10/2025 12:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości