Jakiś czas temu dostałem pytanie od pewnego znanego etnografa, jak się to stało, że grupa kolędnicza Herody jest dosyć popularna w Zachodniej Małopolsce, a na Górnym Śląsku jest tylko (lub aż) jedna grupa, w Kosztowach. Innym razem, znany nasz popularyzator tradycji, Marek Szołtysek, stwierdził, że nie zna takiej tradycji. Tak. Nie ma co się dziwić. Wszak historia o nas mówi więcej niż myślimy.
Górny Śląsk składa się z dwóch podstawowych części. Wschodniej, która do 1821 roku należała do diecezji krakowskiej i zachodniej, należącej do diecezji wrocławskiej. To właśnie ten wątek jest istotny, gdyż zachowały się u nas niektóre elementy tradycji związanych z Małopolską. Należą do nich Herody.
Jeżeli popatrzeć w lata minione, to łatwo dostrzec, że w drugim dniu Bożego Narodzenia (Godów) w całej okolicy zaczęły pojawiać się grupy kolędnicze, które wędrowały po domach aż do Trzech Króli (6 stycznia). Dzieci przebrane za pastuszków, które chodziły od domu do domu wraz z betlejką (stajenką, ale bardzo prostą) i śpiewały kolędy i pastorałki. I grupy młodzieży oraz dorosłych, które odgrywały teatry związane królem Herodem i jego działaniach, gdy się dowiedział o narodzeniu Jezusa. I zamiast cieszyć się z Jego narodzenia, kazał Go zgładzić i wiele niewinnych dzieci przy okazji. Został za to ukarany, gdyż pojawia się Śmierć, która ucina mu głowę. Następnie ciało Heroda się wynosi, a w drugiej części śpiewa się kolędy i pastorałki. Obie grupy za swoją działalność otrzymują zapłatę w postaci drobnych pieniędzy, słodyczy lub owoców.
W naszej okolicy obie grupy były bardzo popularne. Aż przyszedł czas w latach 60. XX wieku, gdzie siła tradycji stawała się coraz słabsza i grup kolędniczych było coraz mniej. Wreszcie w latach 70. ruch kolędniczy w okolicy Mysłowic zamarł całkowicie.
Ale w latach 90. nastąpiło odrodzenie zainteresowania tradycjami. I w okolice Mysłowic powróciły Herody. Konkretnie w Kosztowach i w Laryszu. Niestety, grupa laryska gdzieś po drodze zniknęła. Pozostały tylko Herody w Kosztowach.
Tradycyjnie w drugie święto Bożego Narodzenia (26 grudnia) kosztowska grupa, pod opieką Tomasza Wrony, przygotowała wystąpienie, a następnie ruszyła w mieszkańców, głosząc Narodzenie Pana i przynosząc Błogosławieństwo Pana.
W tym roku mogliśmy oglądać jako Króla - Tomka, Marszołka - Pawła, Anioła - Agatę, Śmiertkę - Agnieszkę, Diobła - Martę i Żyda - Patryka. Scenariusz był przygotowany tradycyjnie na podstawie tekstów Marii Polko z Kopciowic.
Tomasz Wrona
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
co to za herody jak żaden nie ma brody ----prucz kierownika oczywiscie .
co to za herody jak żaden nie ma brody ----prucz kierownika oczywiscie .