O tym jak trudna jest sytuacja Polskiej Grupy Górniczej, na dwie godziny przed rozpoczęciem rozmów z górniczymi związkowcami, które odbyły się 28 lipca w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim, dziennikarzy przekonywali urzędnicy Ministerstwa Aktywów Państwowych. PGG, skupiająca m. in. kopalnię Piast-Ziemowit, Mysłowice-Wesoła, Murcki-Staszic, Sośnicę czy Wujek, od dwóch miesięcy nie tylko nie opłaca składek ZUS czy podatku VAT, ale może mieć problem z uzbieraniem pieniędzy na wrześniowe wypłaty. Już teraz firma ma ponad 2 mld zł zobowiązań, a na zwałach miliony ton węgla, którego – mimo wieloletnich kontraktów – nie chcą odbierać firmy energetyczne.
- Jeżeli nic się nie zmieni, to za kilka miesięcy grozi jej upadłość – przestrzegali dziennikarzy urzędnicy Ministerstwa Aktywów Państwowych.
Żeby jej uniknąć, zarząd PGG pod okiem ministerialnych nadzorców opracował program restrukturyzacji. Jego założenie było proste: trzeba odciąć (zlikwidować) ciągnące w dół kopalnie – zespoloną kopalnię Ruda oraz kopalnie Wujek. Tylko te cztery ruchy (Halemba, Pokój i Bielszowice oraz Wujek) w latach 2010-2019 przyniosły ok. 2,3 mld zł strat! Biznesplan zakładał również zawieszenie wypłaty tzw. czternastki (roczna oszczędność ok. 300 mln zł) oraz uzależnienie 30 proc. wynagrodzenia od efektywności pracy i wyników spółki.
Likwidacja tych kopalń kosztowałaby budżet państwa nawet 5 mld zł. 1,5 mld miałoby trafić do górników albo w ramach jednorazowych rocznych odpraw, albo czteroletnich urlopów przedemerytalnych. Trzy tysiące z ponad 7 tys. zatrudnionych w tych kopalniach dostałoby pracę w produkującej głównie węgiel koksujący Jastrzębskiej Spółce Węglowej.
Taki projekt związkowcom działającym w PGG o godz. 11.00, w towarzystwie wicepremiera Jacka Sasina, miał zaprezentować zarząd PGG. Miał, bo ostatecznie nie zaprezentował.
- Strona społeczna nie zaakceptowała propozycji zarządu PGG. Uznaliśmy, że realizacja tego programu możliwa jest tylko kiedy panowała zgoda i konsensus wszystkich stron. Wydaje mi się, że realizacja takiego programu w kontrze strony społecznej nie mogła przynieść sukcesu – mówił po zakończeniu rozmów wicepremier Jacek Sasin.
Węsząc opór związkowców, MAP i zarząd PGG wycofali się z tej propozycji. Nie bez znaczenia był również opór części śląskich parlamentarzystów partii rządzącej.
O sukcesie mogą więc mówić związkowcy. Jedynym efektem spotkania jest bowiem powołanie zespołu (zarząd PGG i przedstawiciele załogi), który ma w ciągu dwóch miesięcy stworzyć nowy program restrukturyzacji.
- To by oznaczało czwarte albo piąte powstanie śląskie – tak szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz, skomentował groźby upadłości zatrudniającej ponad 40 tys. osób Polskiej Grupy Górniczej.
Potrzebna pilna debata
Pilnej debaty sejmowej i pełnej informacji na temat górnictwa domagali się w środę śląscy posłowie Platformy Obywatelskiej.
- Oczekujemy informacji, czy brakuje na wypłaty, jaka jest przyszłość PGG. Nie zgadzamy się na likwidację 7 tys. miejsc pracy - mówił szef śląskiej PO Wojciech Saługa. - Dziś dowiadujemy się, że PGG jest w finansowej ruinie, a jeszcze przed wyborami słyszeliśmy z ust kandydatów - Mateusza Morawieckiego, a potem Andrzeja Dudy, ze górnictwo ma się dobrze - wtórował mu mysłowicki parlamentarzysta Wojciech Król.
goch