Mamy nową mysłowicką ideę fiks. Nasz włodarz zgłosił Polskim Kolejom Państwowym, że miasto chce przejąć dworcowy budynek. Po przejęciu prezydent zamierza dać mu − jak mówi − drugie życie. Ma zostać odnowiony i służyć mieszkańcom.
Doświadczenia z przejęciem cudzych majątków już mamy. Niestety nie najlepsze. Na koncie mamy już darowane tereny pokopalniane, które i od ładnych kilku lat nikomu nie służą, no chyba że złomiarzom. Przejęte wraz z nim historyczne perełki rozpadają się, bądź co najmniej niszczeją. Dopiero teraz – w miejskich planach znalazł się pomysł na wykorzystanie niewielkiego ich kawałka. Ma zostać zrewitalizowany, a dwa w miarę ocalałe budynki mają zostać odnowione, by służyć miejskim instytucjom. To jednak kropla w morzu potrzeb związanych z restrukturyzacją czy wręcz wykorzystaniem tego darowanego terenu. Ciągle zamiast o profitach, trzeba mówić o skreśleniu wpływów z podatku od nieruchomości i gruntowego od tych terenów i dołożeniu miastu wydatków na jego ochronę.
A jaki plan ma prezydent na budynek dworca? Jeśli do przejęcia dojdzie, władze miasta zamierzają szukać inwestorów zainteresowanych wynajmem pomieszczeń na preferencyjnych warunkach i przeprowadzeniem w nich remontu, wyjaśnia prezydent. Jakieś szczegóły? Raczej nie. Przynajmniej publicznie nie ma na ten temat słowa.
Na szczęście, póki co, PKP nie podjęło jeszcze decyzji o zbyciu nam budynku. Uzależnia ją od wyników analizy, jaką zamierza wykonać i od opinii na ten temat spółek z Grupy PKP.
Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmą władze PKP, jedno jest pewne. Mysłowicki dworzec już stracił gwarantowaną szansę na odbudowę i powrót do życia, bo wypadł z kolejowej listy dworców do remontu w ramach programu „Dworce Przyjazne Pasażerom”. Tym bardziej, że remont peronów trwa.
Poza tym prezydenckie obietnice i plany dają raczej wątpliwą pewność na „drugie życie” mysłowickiego dworca i to w konkretnym czasie. Dlaczego?
Wprawdzie miasto nie zamierza brać na siebie kosztów remontu budynku, bo – jak wszyscy wiemy – mamy długi i nie ma pieniędzy na inwestycje. No ale trudno też mieć nadzieję na zainteresowanie mysłowickich przedsiębiorców prezydencką propozycją, gdy w mieście – zwłaszcza w jego centrum – stoi mnóstwo lokali, nie tylko tych do remontu, ale i tych wyremontowanych, które czekają na chętnych, którzy by zechcieli je wynająć i zagospodarować. Niestety, od lat zainteresowanie ich wynajmem nie rośnie, a wręcz spada.
Zastanawiam się nad tym, ile dziś zaufania i chęci do współpracy z miastem mają mysłowiccy przedsiębiorcy. Wszak powołana przez prezydenta z początkiem jego kadencji Rada Biznesu kilka lat temu po prostu rozpadła się, a zapowiadana współpraca nie zaistniała. Do tego ostatnie pomysły gminnej spółki na obciążanie przedsiębiorców unijnymi rekompensatami w euro, które pustoszą ich konta, przy prezydenckiej bezczynności na ten temat − nie najlepiej wróżą.
Może bardziej oczekiwana byłaby zmiana dworcowych planów? Wszak nie o wielkość puli miejskiego majątku chodzi, a o jego stan, który świadczy o jego wartości. No i jak budynek i tereny pozostaną w PKP, wówczas może wpadnie parę kolejnych setek z podatku od gruntów i nieruchomości, co by obniżyło naszą budżetową bryndzę.
No chyba że w tych spektakularnych „przejęciach” majątku jest jakieś drugie dno?
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
A może to drugie dno jest powiązane z budynkami przy Powstańców, z których rok temu wyrzucono mieszkańców, a do tej pory nic się tam nie dzieje- stoją i niszczeją. Takich kamienic jest dużo, w tym również zabytkowe. Spójrzcie, co się dzieje z kamienicą wpisaną do rejestru zabytków przy Pl.Wolności 8, prostopadle do ruiny przy Pl.Wolności 7 , a naprzeciwko niszczeje budynek dawnej szkoły nr 13. To centrum i serce miasta! Biała Gruba w UM też remontowała za własne środki w zamian za preferncyjny czynsz, a co potem spotkało właściciela? Przez tyle lat lokal zamienił się w ruinę zabitą deskami. To piękne dawne miasto umiera a panoszy się bylejakość i kiczowate podróbki podpatrzone w innych miastach!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
A może to drugie dno jest powiązane z budynkami przy Powstańców, z których rok temu wyrzucono mieszkańców, a do tej pory nic się tam nie dzieje- stoją i niszczeją. Takich kamienic jest dużo, w tym również zabytkowe. Spójrzcie, co się dzieje z kamienicą wpisaną do rejestru zabytków przy Pl.Wolności 8, prostopadle do ruiny przy Pl.Wolności 7 , a naprzeciwko niszczeje budynek dawnej szkoły nr 13. To centrum i serce miasta! Biała Gruba w UM też remontowała za własne środki w zamian za preferncyjny czynsz, a co potem spotkało właściciela? Przez tyle lat lokal zamienił się w ruinę zabitą deskami. To piękne dawne miasto umiera a panoszy się bylejakość i kiczowate podróbki podpatrzone w innych miastach!