Taka sytuacja spotkała naszego czytelnika, mieszkańca Starego Miasta. Mężczyzna, z racji wieku i stanu zdrowia, czas epidemii woli przeczekać w domu, unika wyjść i kontaktów z ludźmi, aby nie narażać się na zarażenie. Jakież było jego zdziwienie, gdy kilka dni temu w skrzynce pocztowej znalazł powtórne awizo z Poczty Polskiej. - Przecież cały czas siedzę w domu, dlaczego listonosz nie zadzwonił i nie wszedł na górę do mieszkania? - irytuje się mężczyzna.
To samo pytanie czytelnik chciał zadać pracownikom poczty. Dodzwonienie się do placówki przy Powstańców graniczy jednak z cudem. My też próbowaliśmy, bezskutecznie. Teraz mieszkaniec będzie musiał pójść osobiście na pocztę i odstać swoje w kolejce, żeby odebrać poleconą przesyłkę.
To nie jedyny znany nam przypadek, gdy mieszkańcy Starego Miasta mają zastrzeżenia do pracy listonosza Poczty Polskiej. Kilka tygodni temu osoba, która miała dostarczyć mieszkańcowi list polecony, nie wiedzieć czemu napisała na kopercie adnotację, że adresat zmarł. List wrócił do nadawcy. Adresat żyje i ma się dobrze, ale najadł się wiele nerwów, gdy musiał wyjaśniać tę skandaliczną sytuację.
(fot. Paweł Jędrusik)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze