Próbował trzy razy. Za pierwszym razem było horrendalnie drogo, za drugim bardzo drogo, a za trzecim tylko drogo, co jest do udźwignięcia przez miejski budżet i MPWiK. Pomimo niewątpliwego sukcesu Zdzisława Hudzika użyłam sformułowania - "drogo", bo jest o wiele tańszy sposób poradzenia sobie z problemem wykupu obligacji. Wystarczy bowiem ograniczyć budżetową rozrzutność i w kasie miasta zaoszczędzić od kilku do kilkunastu milionów rocznie na wykup obligacji oraz na restrukturyzację samego MPWiK.
Pan Hudzik tego ostatniego planu nie realizował, bo nie dostał takiego polecenia od prezydenta. Dziwne, bo obecny prezydent od czasów kampanii wyborczej obiecywał stworzenie planu naprawczego finansów miasta. A jak plan naprawczy, to należy zacząć od ograniczenia miejskich wydatków, czyli zacząć od oszczędności. Przy budżecie Mysłowic, który niedługo sięgnie ok. pół miliarda złotych rocznie, to zaoszczędzenie rocznie jakieś 25 mln, to zaledwie 5 proc. całości. Nikt nawet nie przeczy, że takie możliwości istnieją, ale trzeba woli prezydenta, aby podjąć się trudu oszczędzania.
To dość dziwna postawa z jego strony, skoro wielokrotnie deklarował, że stworzy plan naprawczy finansów miasta. A bez oszczędzania - drogie radne, radni czy szanowni mieszkańcy Mysłowic - żaden plan naprawczy się nie powiedzie. Zatyka się jedynie tzw. dziury - rolując z roku na rok kolejne kredyty, które w przyszłości i tak będą musieli spłacić nasi potomkowie.
Gratuluję jednakowoż Panu Zdzisławowi Hudzikowi, że przeprowadził to rolowanie w sposób bardzo tani. I jestem przekonana, że gdyby prezydent postawił przed nim zadanie wykupu obligacji bez zaciągania kredytów - np. z budżetowych oszczędności, Pan Hudzik pewnie by sobie z tym poradził, przez co zaoszczędzilibyśmy ładne kilka milionów, które ewentualnie trzeba będzie wydać na odsetki z rolowanych kredytów.
Wydaje mi się, że jeszcze nie jest za późno, aby uratować kolejne miliony dla budżetu. Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska